Samoopalacz jeszcze nigdy nie był tak prosty w użyciu i nie dawał tak naturalnego efektu!

Nigdy więcej smug! Mgiełka brązująca Lirene

By 19:58 ,


Samoopalacz jeszcze nigdy nie był tak prosty w użyciu i nie dawał tak naturalnego efektu!



Jeśli samoopalacz kojarzy Ci się z udręką - brzydkim zapachem, smugami i trudną aplikację, to zapomnij o tym na zawsze. Ta mgiełka to moje absolutne odkrycie i hit tego lata, zostanie ze mną także jesienią. Co w niej takiego niesamowitego? I jak zapewnia idealny efekt za każdym razem?
 

Lirene, brązująca mgiełka

Mgiełka do ciała Lirene ma za zadanie nadać delikatny efekt opalenizny, który można stopniować w zależności od upodobań. Ma oleistą konsystencję i rozprowadza się równomiernie po ciele. Aplikator wydobywa wygodny w użyciu spray, dzięki czemu jej nałożenie staje się naprawdę proste. Polecam nakładać ją pod prysznicem, ponieważ podłoga przy okazji też często pozostaje tłusta. Pierwsze efekty widoczne są po kilku godzinach. Można bez obaw zaaplikować ją na noc, ponieważ szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Rano będzie na nas czekać piękna świetlista skóra o lekko brązowym odcieniu. 


Zapach, czyli kwestia problematyczna dla wielu samoopalaczy jest do zniesienia. Chciałabym, żeby nie było go wcale. Niestety jest delikatnie wyczuwalny typowy dla produktów brązujących aromat, natomiast maskuje go piękny lekko owocowy zapach olejków.                                                  

Jedna aplikacja zapewnia delikatny kolor, przypominający jedynie lekkie zarumienienie skóry na słońcu. Dwie aplikacje to najbardziej uniwersalne rozwiązanie, dające bardziej wyraźną opaleniznę. Kolor za każdym razem jest piękny, brązowy i bardzo naturalny. Znika stopniowo i łagodnie, po 3-4 dniach. Dla utrzymania ładnego efektu warto użyć przynajmniej jej 2 razy w tygodniu. 

Przedłużenie opalenizny po urlopie też jest możliwe z pomocą tego produktu. Wystarczy raz w tygodniu użyć jej, a nasza naturalna opalenizna zostanie podkreślona i ożywiona w naturalny sposób. Mam nadzieję, że jesienią przynajmniej przywróci wspomnienia o gorącym słońcu i oceanie.




Mgiełka brązujące zdeklasowała wszelkie samoopalacze. Dzięki niej można bez trudu cieszyć się bezpieczną i naturalnie wyglądającą opalenizną. A jaki jest Wasz sposób na piękny brąz?

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Ja akurat powinnam się nieco sztucznie przybrązowić;), bo tego lata musiałam unikać słońca.
    Być może skuszę się na tę brązującą mgiełkę:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio nie używałam samoopalaczy bo poprzednimi byłam rozczarowana ale może taka mgiełka byłaby dobrym pomysłem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za samoopalaczami, ale taka mgiełka wygląda zachęcająco :) W prawdzie nie za za bardzo lubię oleistą konsystencję w kosmetykach, ale skoro szybko się wchłania to myślę, że nie byłoby problemu. Jestem bardzo ciekawa tego efektu świetlistej i opalonej skóry <3

    Zapraszam na koreańskie rozdanie u Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieufam takim rzeczom :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/09/koszula-czy-sukienka-dwa-lata-blogowania.html

    OdpowiedzUsuń
  5. W tym roku prawie w ogóle się nie opaliłam, więc przydałoby mi się trochę brązu, a ten produkt wydaje się być odpowiedni, tylko efekt mógłby utrzymywać się troszkę dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam na nią ochotę w kolejne wakacje, ale w sumie jesienią też dobrze mieć "opalone" nóżki. Chyba spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już nieco po wakacjach zbladłam, więc czas na tą mgiełkę :) mam ją, więc muszę zacząć używać. Zawsze się obawiam zapachu przy takich produktach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dotychczas wszystko czego używałam miało jakieś wady, rok temu stosowałam olejek brązujący, który na kolanach i przy kostkach zostawiał coś co wyglądało jak brud. Okropność! Muszę wypróbować ten, o którym piszesz, może to wreszcie coś porządnego;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Do tej pory używałam Masła Brązującego z Bielendy,ale tą mgiełkę koniecznie muszę wypróbować 😉☺
    Pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używam takich specyfików :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O nie, ja chyba nie chciałabym używać samoopalacza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię samoopalacze, bo są dla mnie sposobem na nadanie skórze kolory bez opalania, co jest cenne przy skórze atopowej. Z takich stopniowo brązujących uwielbiam produkt pod prysznic St. Tropez, który bardzo łatwo nadaje piękny odcień :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania. Odwiedzam wszystkich komentatorów. Dziękuję za każdą obserwację ;)