Tytuł to nie żaden żart! Już za kilka dni minie rok od naszego ślubu, a ja na 20. urodziny poczekam do marca ;) Pewnie wypadałoby napisać, ż...

Ślubna gorączka, czyli wspomnienia 19-letniej żony

By 15:55

Tytuł to nie żaden żart! Już za kilka dni minie rok od naszego ślubu, a ja na 20. urodziny poczekam do marca ;) Pewnie wypadałoby napisać, że minął rok od "najpiękniejszego dnia w moim życiu", czy coś równie fantastycznie-entuzjastycznego, jednak rzeczywistość ślubna wygląda trochę inaczej...







Ślub zawsze niesie dużo emocji w całej rodzinie, nie-rodzinie i wśród wszystkich krewnych i znajomych królika (których liczba dramatycznie wzrasta gdy nadchodzi sporządzanie liczby gości). Łatwo nie było, a wręcz było bardzo bardzo ciężko doprowadzić to wszystko do końca. Całe pół roku przygotowań ślubnych wspominam jak wspinaczkę po pionowej skale bez liny ratunkowej! 


Kiedy wreszcie wszystko się udało i nadszedł dzień ślubu, czekałam tylko aż przeminie i będziemy mogli zacząć wspólne życie bez gorących całusów cioć i wujków, bez trochę-zbyt ciekawskich i ostentacyjnych spojrzeń na brzuch (który przecież POWINIEN być już duży). A jaki wspaniały był to temat do plotek! Doniesienia koleżanek z zupełnie innych liceów, zupełnie innych kręgów, którym z wypiekami na twarzy o tym wielkim wydarzeniu opowiadali ludzie całkowicie dla mnie obcy, a każdy z nich miał najlepszą teorię co do całej tej ekscytującej historii. Bo teraz nastały takie czasu, że aby wziąć ślub trzeba przedstawić dobry POWÓD... Jaki może być dobry powód żeby związać się z kimś na zawsze? Bo myślałam że zawsze, niezależnie od sytuacji, jest tylko jeden właściwy i nie trzeba o nim mówić - każdy go zna ;)


 A my? Najmniej podekscytowani z całej tej gromady ludzi, którzy z niewiadomych powodów uznali, że to wszystko ich dotyczy. Historia była całkiem prosta, nie były to ani Wichrowe Wzgórza, żadna Duma i Uprzedzenie, nikt nie cierpiał jak Werter. Klimat raczej nostalgicznego Blue Valentine, trochę Pamiętnikowych przeszkód, opowieść raczej jak te Nicholasa Sparksa ze szczęśliwym zakończeniem. Dla nas ślub to była wielka ulga! Udało się! Miałam ochotę wieczorem krzyczeć ze szczęścia, kiedy mogliśmy iść na nocną pizzę w piżamach. A i tak nie było najgorzej - udało się kompromisowo uniknąć wielkiego biało-czerwonego wesela. Gościom musiał wystarczyć obiad i kolacja w spokojnym lokalu, który i tak ostro zaprawili sobie alkoholem. Nam przyświecała przy planowaniu jedna idea- żeby to jak najszybciej przeleciało! 


Po roku dalej wiem, że będziemy razem już na zawsze! Ani ja, ani mój A. z całą pewnością nie chcielibyśmy przechodzić przez ślub jeszcze raz ;) Więc pozostało nam nasze spokojne towarzystwo!
A rodzina cóż... Powiększyła się zdecydowanie przez ten rok, przebijając wszystkie przewidywania i zakłady - teraz mamy aż dwoje jej nowych członków. Muffina i Nicholas to jak dotąd wszystkie nasze maluszki :)


Wam dziewczyny nie będę życzyła pięknych ślubów, bo po tym jednym dniu pozostają tylko wspomnienia. Będę Wam życzyła pięknych i dobrych mężów! 

Z resztą, jaki jest lepszy sprawdzian dla związku niż tak słodko-gorzkie, pełne dramatyzmu i grozy wydarzenie jak ślub?

______________________________________________________
Biżuteria na zdjęciach (poza obrączką) pochodzi ze sklepu www.she-bijou.pl . Na personalizowanych bransoletkach możecie umieścić inicjały swoich ukochanych, imiona, daty, serduszka i tak naprawdę wszystko co zechcecie :) A prezentują się naprawdę przepięknie!

You Might Also Like

23 komentarze

  1. Ty wiesz co ja mysle o slubach. Ale kij ze ślubem CIOCIA TĘSKNI ZA MUFFI!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie organizuje swój ślub. Twoje słowa nie są zbyt pocieszające. Wiem, ze ślub to tylko chwile ale własnie te krótkie chwile należy wykorzystywać w życiu. Życie samo w sobie jest zbyt dolujące by przybijać sie również w ten sposób. A co do wieku to dla mnie nie ma reguły. Nie mnie oceniać czy byłaś zbyt młoda czy nie. Ważne, ze jesteś szczęśliwa. Ludzie gadali i zawsze będą gadać. Taka ich natura niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest trochę z przymrużeniem oka ;) Po prostu odnoszę wrażenie że dla niektórych planowanie ślubu, tego jednego dnia jest najważniejsze, a tak naprawdę niewiele z niego potem zostaje.

      Usuń
  3. Najważniejsze jest szczęście, które Ty posiadasz ;)! Gratuluję ;)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Wam wielu pięknych lat razem! :) Podziwiam za swego rodzaju odwagę i pewność, rzadko to się zdarza w dzisiejszych czasach i nie mam tutaj nie myśli wieku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie właśnie odstraszają te ogromne śluby z 30kg tortem itd. dlatego na razie odkładam swój:D

    OdpowiedzUsuń
  6. podoba mi się Twoje podejście :) i podziwiam ludzi, którzy w tak młodym wieku są pewni, że chcą być razem do końca.
    wkurza mnie też, że wszyscy wokół szukają powodu (brzucha) ;) jakby miłość to było "za mało" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohh . Kochana w takim razie Gratulacje.
    Zapewne padły wtedy słowa " nie za wcześnie na ślub" , ale bardzo podziwiam wasze zdecydowanie , a przede wszystkim ponad roczną już miłość ;)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie .
    http://modaiurodawedlugjulii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie śmieszy właśnie to, że kiedy bierze ślub, powiedzmy 20latka, od razu wszyscy myślą "oo, pewnie wpadła". Kiedyś to było przecież normalne i nikt nie myślał w takich kategoriach. Nie rozumiem tego, to trochę też takie rzucanie stereotypów.
    W każdym razie życzę wszystkiego najlepszego z okazji zbliżającej się rocznicy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. moim zdaniem to kiedyś robiło się wystawne weselicha "zastaw się a postaw się" dla rodziny i opinii publicznej, dzisiaj kto mądry to nie idzie w koszta i spłacanie kredytów laty tylko po to aby rodzina pobawiła się i pojadła, za ten wydatek to lepiej kupić część mieszkania lub gdzieś pojechać. A swoją drogę czemu rozwody nie obchodzi się tak hucznie jak wesela ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do powiększenia rodziny jesteście młodzi i macie czas, nacieszcie się na razie "luzem" na wszystko przyjdzie czas :)

      Usuń
  10. Ja chyba jednak widzę się na wielkim weselu - chcę się dobrze bawić :D. Rodzinkę masz cudną :). Ale ja nie wyobrażam sobie wyjścia za mąż w tak młodym wieku. Życzę szczęścia i wytrwałości :**

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja o żadnych ślubach nie myślę na razie, najwyżej zostanę starą panną z takim ślicznym kociakiem jak wasz :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna biżuteria i faktycznie dobry mąż ważniejszy niż piękny ślub:D

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie 6 sierpnia minęło już 3 lata, nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko przeleciał ;-) Również mamy dwójkę dzieci - Revie i Cesara - psy :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. fajne zwierzaczki:)
    pozdrawiam serdecznie :)) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. ale świetny wpis! pięknie napisany.
    a co do ślubu tych wszystkich plotek itd to rzeczywiscie... takie czasy że szkoda słów.
    najważniejsze że jesteście szczęsliwi i dobrze się układa. też bym chciała kiedyś tak dobre trafic :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam 20 lat i chciałabym już ślub, no ale kandydata na męża brak :D

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania. Odwiedzam wszystkich komentatorów. Dziękuję za każdą obserwację ;)